Nietypowe skutki ocieplenia klimatu

Nietypowe skutki niosą zmiany klimatyczne na Antarktydzie. Podczas, gdy pokrywa lodowa na oblewającym je morzu stale zwiększa zasięg, to lodowce na lądzie znikają w tempie największym od tysiąca lat.

Ziemia ma dwa bieguny, ale przeciwnie, jak zwykło się mówić, wcale nie różnią się one diametralnie.

Im więcej badań wykonują naukowcy, tym pojawia się więcej dowodów na to, że zmiany klimatyczne dotykają oba bieguny w takim samym, niepokojącym stopniu.

Nikt nie ma wątpliwości, że w Arktyce (biegun północny) postępuje ocieplenie klimatu, ponieważ coraz częściej notuje się rekordowo mały zasięg pokrywy lodowej.

W przypadku Antarktydy (biegun południowy) do tej pory nie było to takie jasne. Przede wszystkim od kilku lat zimowy zasięg pokrywy lodowej systematycznie się zwiększa.

Pojawiły się teorie, że Antarktyda się ochładza, co może być skutkiem ocieplającej się Arktyki. Jednak samo przesądzenie sprawy wyłącznie na podstawie zasięgu pokrywy lodowej jest mało wiarygodnym argumentem zaprzeczającym ocieplaniu się klimatu na najzimniejszym kontynencie świata.

Co ciekawe to właśnie skutkami ocieplenia należy tłumaczyć coraz większe ilości morskiego lodu. Jak to możliwe? Otóż na skutek wzrostu średniej temperatury roztapiają się wieczne lodowce składające się nie tylko ze słodkiej, lecz również słonej morskiej wody.

Ta druga woda jest cięższa od tej pierwszej, a więc uchodząc do morza wślizguje się pod nią. Słodka woda szybciej zamarza niż słona, a to z kolei sprzyja poszerzaniu się pokrywy lodowej. Najszybciej roztapiającym się obszarem Antarktydy jest Półwysep Antarktyczny, gdzie znajduje się większość baz polarnych.

>>> Zobacz Antarktydę oczami Marka Kamińskiego

Naukowcy z Brytyjskiej Służby Antarktycznej i Narodowego Uniwersytetu Australii wykazali za pomocą badań 364-metrowego rdzenia lodowego pobranego z Wyspy Jamesa Rossa, że ocieplenie i roztopy przyspieszyły tam aż 10-krotnie na przestrzeni ostatnich tysiąca lat.

Obecnie osiągają największe tempo przynajmniej od dziesiątego wieku. Dowodem na rekordowe ocieplenie klimatu w Antarktyce są również temperatury powietrza. Jak pamiętamy w Boże Narodzenie w 2011 roku stacja meteorologiczna obok amerykańskiej bazy im. Amundsena-Scotta odnotowała najwyższą temperaturę w całej historii pomiarów.

Było to minus 12,3 stopnia. Poprzedni rekord z 27 grudnia 1978 roku wynosił minus 13,6 stopnia. Rekord dotyczył również najniższej dobowej temperatury, która wyniosła minus 19,3 stopnia, mimo iż norma to minus 29 stopni. Przeszło 10-stopniowe odchylenie temperatury powietrza od normy z ostatnich 30 lat można nazwać ekstremalnym.

Rekordy ciepła wszech czasów padły również w pobliżu baz polarnych Henry (minus 10,0 stopnia) oraz Nico (minus 8,2 stopnia). Nawet przy rosyjskiej bazie Wostok, znajdujące się w najzimniejszym miejscu na świecie, odnotowano "tylko" 19 stopni poniżej zera. Zazwyczaj w grudniu jest tam o 10 stopni zimniej. www.twojapogoda.pl

>>> Tak ciepło na Antarktydzie jeszcze nie było