Łagodna zima? Jedynie na wybrzeżu

Gdzie zimy bywają najłagodniejsze spośród wszystkich regionów w naszym kraju? Okazuje się, że na wybrzeżu. Poznajmy tajemnicę tego regionu oraz plusy i minusy panujących tam łagodnych zim.

Ostatnie dni przyniosły przymrozki na przeważającym obszarze Polski. Miejscami na południu i wschodzie mróz panował przez całą dobę. Jest jednak region, gdzie ujemnych temperatur w tym sezonie jeszcze nie było.

Mowa o Pomorzu, które podczas panowania arktycznych mrozów zawsze jest najcieplejszym regionem w naszym kraju. Dlaczego tak się dzieje? To wpływ Morza Bałtyckiego, którego wody są obecnie znacznie cieplejsze od powietrza.

Woda w morzu u wybrzeży Polski ma 6-7 stopni i jest o 2 stopnie cieplejsza niż zwykle o tej porze roku. Przy dużych różnicach temperatury woda morska paruje i ogrzewa powietrze znajdujące się ponad nią. To z kolei powoduje powstawanie mgieł, a także sprzyja tworzeniu się chmur.

Łagodzący wpływ Bałtyku najbardziej odczuwany jest na linii wybrzeża. Dlatego też od kilku dni to właśnie wybrzeże, a nie Śląsk i Małopolska, jest najcieplejsze. Przykładowo w Warszawie mróz panował w tym sezonie już przez 5 dni, w Krakowie przez 11 dni, a w Katowicach aż przez 19 dni.

Dla porównania w Kołobrzegu i Łebie mróz na wysokości klatki meteorologicznej notowano przez 2 dni, w tym drugim kurorcie ostatnio pod koniec drugiej dekady października, a więc przeszło miesiąc temu. Na Helu mrozu nie było ani razu. Najniższa temperatura od końca lata wyniosła tam 0,7 stopnia na plusie.

Ostatnie dni na Półwyspie Helskim przyniosły nawet 9 stopni ciepła. Dla porównania w tym samym czasie na Górnym Śląsku czy w Małopolsce mróz panował przez całą dobę, a na Podhalu termometry pokazały nawet minus 11 stopni.

Spodziewane na początku przyszłego tygodnia nocne i poranne przymrozki występować będą w całym kraju, jedynie poza wybrzeżem. Tamtejsi mieszkańcy będą jedynymi, którzy nie będą musieli skrobać szyb w swoich samochodach.

Jednak dla wszystkich nielubiących zimy jest pewien mankament, który może się okazać kłopotliwy. Są nim opady śniegu, które również z powodu Bałtyku, bywają intensywniejsze niż w innych regionach kraju. Przykład tego zjawiska mieliśmy w ubiegłym roku w Ustce, która została dosłownie zasypana śniegiem na wysokość 40 cm.

W ogólnym rozrachunku zimy na Pomorzu nie są wcale śnieżne. Wynika to z faktu, że śnieg, spadły nawet w dużych ilościach, szybko się roztapia z odwilżami. Chcielibyście zimować na wybrzeżu? Opracowanie:

>>> Tak wygląda jesień na bałtyckich plażach